Następnego ranka wstałam trochę za wcześnie. Chwile poleżałam na łóżku, a następnie wzięłam telefon do ręki. Zaczęłam przeglądać Facebooka na przemian z Instagramem i Twitterem. Mam też konto na Tumblr`rze.
Wiem, jestem zepsuta.
Leniwie stoczyłam się z łóżka i poszłam po schodach do kuchni. Tam było już gotowe śniadanie, a na krześle przy stole siedziała moja macocha- Hannah. Nie przepadam za nią. Jest dla mnie miła tylko na pokaz przy ojcu, którego i tak nieczęsto widuje. Moja mama zmarła, gdy miałam siedem lat. Wtedy niezbyt to rozumiałam. Mój ojciec tłumaczył mi, że mama zasnęła i obudziła się w cudownej krainie pełnej szczęścia. Z biegiem lat zaczęłam rozumieć, że po prostu umarła. Płakałam tylko raz. Nie zamierzam tego powtarzać, bo wiem, że mama by tego nie chciała.
Jedyne co mi po niej zostało to łańcuszek w kształcie serca, gitara i talent muzyczny.
`Śmierć jest naturalnym elementem życia`
* * *
Tydzień w szkole minął dość spokojnie.
Przeżyłam bez zbędnych kłopotów cały ten czas.
Wow, to nowy rekord...
Teraz jest piątek, a ja śpieszę się na dodatkowe lekcje z muzyki, które odbywają się w szkolnym budynku. Trochę przy śpieszyłam i... w tej chwili na kogoś wpadłam. Oboje znaleźliśmy się na podłodze.
O Chryste.
Leżę na Harry`m Styles`ie!
-Ja... przepra...
Starałam się podnieść, lecz nagle poczułam lekkie kłucie w okolicach bioder. Chwile zajęło, zanim zrozumiałam co się dzieje,
-O mój boże... ty... jak..- wyszeptałam ledwo słyszalnie.
Źrenice chłopaka rozszerzyły się, momentalnie zrzucił moje ciało ze swojego.
-Przygniotłaś mnie idiotko, patrz gdzie leziesz!- krzyknął, wstając.
Leżałam jak oniemiała jeszcze parę sekund i patrzyłam jak odchodzi w towarzystwie kolegów.
* * *
Jest weekend, a ja siedzę i się nudzę.
Ostatecznie postanowiłam wziąć gitarę i poćwiczyć piosenkę wybraną na występ szkolny pt.: `Młode talenty`. Nigdy przedtem przed nikim nie śpiewałam i trochę się tego obawiam, ale co mam do stracenia...
` Give me love like her
Cause lately I've been waking up alone
Paint splattered tear drops on my shirt
Told you I'd let them go
And that I'll fight my corner
Maybe tonight I'll call ya
After my blood turns into alcohol
No, I just wanna hold ya
Give a little time to me or burn this out
We'll play hide and seek to turn this around
And all I want is the taste that your lips allow
My, my, my, my, oh give me love
My, my, my, my, oh give me love
My, my, my, my, give me love `
Zaczęłam śpiewać `Give me love` Ed`a Sheeran`a. Kocham go i to właśnie tą piosenkę mam zamiar za prezentować. Jest taka prawdziwa...
Jezu, jestem strasznie banalna...
* * *
Miesiąc minął dość spokojnie, nie licząc paru złośliwych tekstów ze strony kolegów Styles`a. Siedziałam na lekcji Angielskiego i bazgrałam na kartce. Nagle rozległ się dzwonek
przerwa, uff...
Wyszłam z klasy i natychmiast natknęłam się na Amy.
-Idziesz dziś do klubu? -zapytała.
-Mogę iść... w sumie jest piątek a mi przyda się trochę rozrywki.
-Dobrze. Spotykamy się o 17:20 w parku przy fontannie. Będzie Sarah, Kim i parę innych dziewczyn ze szkoły.
-Będę tam.- powiedziałam, a uśmiech mimowolnie przykleił się do moich ust.
Moje życie towarzyskie się rozwija.
Miałam właściwie jakieś? Uh..
Lepiej pomyślę w co się ubrać.
* * *
Jest godzina 17:00, a ja coraz bardziej się denerwuje. Amy napisała mi, że przyjdzie po mnie i razem pójdziemy na spotkanie w umówionym miejscu. Dzwonek do drzwi. Przechodzę koło lustra i ostatni raz sprawdzam swój wygląd.
Co ja z tym mam?!
Wychodzę na zewnątrz i od razu zauważam Amy przy furtce.
-Hej Kat...- mówi z uśmiechem.
-Hej A...- zaczynamy się śmiać, sama nie wiem z czego.
Co jest z nami nie tak?
Amy chyba też zauważyła, że nie jest z nami dobrze.
-Dobra, koniec tego dobrego. Jeśli nie ruszymy tyłków to pójdą bez nas. Chodź!
* * *
Gdy dotarłyśmy do parku dziewczyny już tam czekały. Poszwędałyśmy się trochę po mieście, aż w końcu udałyśmy się do klubu. Siadłyśmy na jednej z kanap i zaczęłyśmy gadać.
-Zapraszam Alice!- krzyknął do mikrofonu prowadzący karaoke.
Na scenę wyszła wysoka blondynka w obcasach i mini.
Kto by się spodziewał?
Zaczęła śpiewać piosenkę, której kompletnie nie kojarzę. Do tego niezbyt udanie. Po niej wyszło jeszcze paru solistów i kilka zespołów.
- Muszę iść... do toalety- ogłosiłam.
Po prostu musiałam chwilę pobyć w ciszy. Skierowałam się w stronę toalet.
UGH. Łączone toalety.
Weszłam do środka. Było prawie pusto. Po lewej była kabina dla kobiet, a po prawej dla mężczyzn. Stanęłam przed lustrem i zaczęłam myć ręce. W tej chwili drzwi do męskiej kabiny otworzyły się, a ja osłupiałam.
Bo wyszedł z nich Harry Styles.
* * *
Gdy tylko usiadłam na kanapie zaczęłam oglądać się we wszystkie strony. Szybko dostrzegłam sześciu chłopaków (w tym Styles`a) siedzących przy barze dosłownie pięć metrów od nas. Jeden z nich chyba zauważył, że się im przyglądam. Szybko obróciłam głowę i udawałam, że jestem bardzo zainteresowana występem jakiegoś zespołu. Moje `skupienie` przerwał głos Dyl.
-Patrz, idą tu!
Obróciłam głowę i rzeczywiście... chłopki którzy wcześniej siedzieli przy barze teraz zmierzają w naszym kierunku.
Jeśli się przysiądą, zejdę na miejscu.
Chwile później byli już obok.
Nienienienie odwołuje to!
-Witam panie.- powiedział jeden z nich.
-Hej Nii...- powiedziała Dyl.
Znają się?
Ehh, to oczywiste. Ale zaraz... ja też go kojarzę.
-Możemy się dosiąść?- zapytał `Nii`. Nie czekając na odpowiedź usiadł na kanapie dokładnie obok mnie.
-Jak masz na imię skarbie?- dopiero po paru sekundach zdałam sobie sprawę, że mówił do mnie.
-Umm... ja... Kat...- powiedziałam i uśmiechnęłam się.
-Myślałaś o tym żeby wyjść na scenę?- zapytał i-oh... już wiem. O ile pamiętam ma na imię Niall i jest jednym z nowych w naszej klasie.
Czemu trzyma się z Harrym i jego kolegami?
Oni są z innych klas, więc skąd się znają?
-Tak.. a w sumie- nie, chyba nie.-jąkałam się odpowiadając.
-Cóż, my z chłopakami zaraz wychodzimy na scenę i pomyśleliśmy że może zaopiekujecie się Max`em? Nie jest w naszym zespole.
-Tworzycie zespół?- palnęłam bezmyślnie.
-Tak. Nazywamy się One Direction. Ja gram na gitarze, Liam obstawia klawisze, Louis perkusja. Harry i Zayn są dziś głównym wokalem, ale wymieniamy się.- odpowiedział z uśmiechem.
-To fajnie- powiedziała Amy.
-Która z was ma zamiar dziś śpiewać?-odezwał się Zayn.
-Miałyśmy wyjść na scenę wszystkie razem.- odpowiedziała Amy.
-Oh, ok. My idziemy dać czadu.- powiedział Niall. Odchodząc puścił mi oczko.
Uroczo.
Zaraz, co?!
Nie zdążyłam nawet pomyśleć. Niall i reszta zespołu była już przy scenie.
* * *
Występ One Direction nie zakończył się na jednej piosence. W sumie słusznie. Składają się na to cztery fakty.
1. Niall świetnie gra na gitarze.
2. Zayn śpiewa jak anioł.
3. Harry ma niezwykle czysty głos.
4. Całość jaką tworzy ich zespół jest niesamowita.
Dziewczyny stwierdziły, że i my nie mamy nic do stracenia, więc możemy wyjść na scenę dokładnie po nich. Ogarnął mnie strach.
Co jeśli się wygłupie?
Co jeśli stanę się pośmiewiskiem?
Ostatecznie chciałam zrezygnować, ale w chwili gdy miałam zamiar jakoś delikatnie przekazać to Amy usłyszałam głos Harry` ego.
-Możemy Cię na chwilę przygarnąć, no wiesz, gdy twoje koleżanki wyjdą na scenę.
-Co? Niby po co?- zapytałam wiedząc, że mówi do mnie.
-Będziesz sama siedzieć na tej kanapie?- zapytał, a ja szczerze zaczęłam robić się zła.
-Skąd wiesz, że nie wyjdę na scenę?
-Cóż, boisz się, że ludzie Cię wyśmieją, mam racje?- zakpił.
Już ja Ci pokaże.
-Katie, nie musisz...- zaczęła Dyl.
-Jest dobrze. Wyjdę z wami na scenę.
-Nie wiem... bo widzisz...-kontynuowała jedna z koleżanek Sarah. O ile pamiętam ma na imie Emma?- został tylko... główny wokal.
Spojrzałam z tym na Styles` a. Zrobiłabym wszystko, żeby zmyć ten cwany uśmieszek z jego twarzy.
-Nikt nie chciał śpiewać, miałyśmy nadzieję, że się zdecydujesz... prosze bez Cieb...- ciągneła Amy.
-Spoko.
-Zaraz, co?!- krzyknęły wszystkie razem.
-Będę śpiewać.- ogłosiłam.
Ponownie zaszczyciłam Harry`ego spojrzeniem. Nadal ten uśmieszek.
UGH.
-Będziesz świetna.- powiedziała Amy. W odpowiedzi mogłam tylko skinąć głową. Nie widzę problemu w śpiewaniu przy ludziach. Bo co mi się może stać?
Nie będę pośmiewiskiem...
Prawda?
`Trzy przypadki po kolei to już nie przypadek`
All You Need Is Love
środa, 12 listopada 2014
poniedziałek, 29 września 2014
~Rozdział 1
Siedziałam na kanapie przed telewizorem. Zastanawiałam się co dalej będzie.
Jutro rozpoczynam pierwszy rok nauki w liceum. Cóż, teraz jednak jest inaczej.
Przed wakacjami rozpoczęła się moja przygoda z zaburzeniami odżywiania. Byłam gruba. Ważyłam 67 kilo co było dość krępujące przy moich niespełna 160 centymetrach. Dużo schudłam. Przez miesiąc leczyłam się w klinice. Teraz (po przybraniu 9 kilogramów) moja waga dobiła 47 kilo. Nadal uważam, że ważę za dużo. Jednak wiem, że nie jest tak źle jak wcześniej, a jeśli znów zacznę się głodzić, zamkną mnie w klinice na nowo. Dlaczego zachorowałam? Miałam dość złośliwych uwag ze strony znajomych, ciągłego szydzenia ze mnie i mojego wyglądu.
Mam trzy przyjaciółki-Amy, Sarah i Dylan. Oprócz nich nikt nigdy się za mną nie wstawił i tak- mam na myśli również nauczycieli. Zastanawiam się czy teraz też tak będzie. Cóż, na pewno ze strony jednej osoby- Harry` ego Styles` a. Ten chłopak prześladuje mnie od zawsze. Całą podstawówkę, gimnazjum.
Ale co zrobić?
`Jutro jest nowym dniem, nie skalany żadnym błędem`
* * *
Ze stresu nie spałam prawie całą noc. Rano zjadłam (ugh), ubrałam się w naszykowane na dzisiejszy dzień ubrania i przystąpiłam do nakładania makijażu (co całkiem nieźle mi wychodzi) następnie założyłam obcasy i ostatni raz sprawdziłam swój wygląd w lustrze. Byłam gotowa. Wyszłam z domu i skierowałam się w stronę szkoły. Szłam przez park, starając wyobrazić sobie mój pierwszy rok w liceum. Przy wejściu do szkoły ogarnęło mnie dziwne uczucie.
Co jeśli ktoś pomyśli, że jestem gruba i to, że trochę schudłam nic nie znaczy?
Myślę za dużo.
Skierowałam się w stronę sali gimnastycznej, rozejrzałam się, a następnie weszłam niepewnym krokiem kierując się w małą grupkę uczniów. Ludzie spoglądali na mnie z zaciekawieniem. Podeszłam do szeregu w którym stała moja klasa i ustawiłam się, ciągle patrząc w dół.
-Jesteś nowa czy coś?- usłyszałam głos Emmy, jednej z dziewczyn z mojej klasy.
-Emm, nie?- powiedziałam.
Nagle wszyscy umilkli i zwrócili głowy w moją stronę.
-Katherine?!- krzyknęli jednocześnie.
-Tak... to ja.
W tej chwili głos na sali zabrała dyrektorka. Przez cały czas ludzie spoglądali na mnie i szeptali sobie coś na uszy.
Pewnie mówią, że jestem zbyt gruba żeby ubierać się w sukienki.
No kurwa.
Gdy przemowa się skończyła przeszliśmy całą klasą do sali lekcyjnej. Po czterdziestu minutowej paplaninie wychowawczyni o tym, że mamy zdobywać jak najlepsze oceny i doceniać starania nauczycieli, rozdano nam plany lekcji i pozwolono wyjść. Na korytarzu spotkałam Amy, najbliższą mi z trzech przyjaciółek. Mieszka dwie przecznice dalej, naprzeciw willi Styles`a. Była oczywiście zaskoczona moja przemianą (nie wiedziała o moich kłopotach, ale mam zamiar jej o nich powiedzieć). Zabrałam się z nią do parku. Na miejscu spotkałyśmy Sarah i Dyl, które również były zaskoczone moją `nową twarzą`. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym, siedząc na ławce i popijając Pepsi z puszki. Pierwszy raz w życiu czułam się szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa.
-Katie, nigdy nie zauważyłam, że twoje oczy są tak cudownie zielone, jak oliwki.-powiedziała Sarah. -A jednocześnie niebieskie?- dodała Dyl, co brzmiało raczej jak pytanie.
-Cóż...-zaczęłam, ale nie było dane mi dokończyć.
-Opowiesz co się z tobą stało? Nikt nie widział Cię całe lato, a tu nagle wracasz taka inna. Jesteś naprawdę bardzo szczupła.
W tej chwili zrobiłam się smutna, a jednocześnie trochę zła, bo
kłamią, nie jestem szczupła.
Naprawdę nie chciałam żeby poruszały ten temat. Amy chyba to zauważyła, wiec rozpoczęła monolog o tym `jakie wspaniałe były jej wakacje`. Jakiś czas później zaczęłyśmy wariować.
-Podoba Ci się jakiś chłopak?- zapytała mnie Amy.
-Um... jest taki jeden. Cudny blondyn...-powiedziałam, lekko zawstydzona. Oczywiście kłamałam, ale nie chciałam wyjść na zacofaną czy aspołeczną.
Chwilę później usłyszałam za plecami śmiech. Odwróciłam się. Na ławce parę metrów za nami siedziała grupka chłopaków, a w niej Harry Styles. Spojrzał na mnie dziwnie. Jego kolega szepnął mu coś do ucha, a on skinął głową.
Wziął swoją deskorolkę i zaczął jechać w naszą stronę. Gdy przejeżdżał obok nas, stracił równowagę i przewrócił się prosto na twarz. Zaczęłam chichotać razem z moimi przyjaciółkami.
-Z czego się śmiejesz, pieprzony pasztecie?!- krzyknął, wyraźnie do mnie. Poczułam się okropnie. Momentalnie spuściłam głowę. Chłopcy odjechali, a dziewczyny zaczęły mnie pocieszać. Mówiły, że Harry to dupek. Miały racje, Harry jest dupkiem. Przekonałam je, że mam go gdzieś, a następnie się pożegnałam.
* * *
Szłam w stronę domu, ciągle przewijałam sobie w myślach wydarzenie z parku. Dlaczego to mnie obraził? Bo jestem gruba i brzydka, to dlatego.
Miałam ochotę płakać. Nie chciałam jednak by on to zauważył, nie miałam zamiaru płakać przez taką osobę.
Już nigdy w życiu nie okażę przed nim słabości.
NIGDY.
`Gdyby miłość nie była słabością świat byłby inny.`
Witam czytelników.
Mam tu dla was `notkę informacji`.
Będę w niej pisała kiedy możecie spodziewać się nowych rozdziałów.
Nowy rozdział powinien pojawić się do końca tego tygodnia.
Przyjmijmy zasadę: czytasz- komentujesz. Uwierzcie, że komentarze bardzo motywują do pisania, może nawet trochę przyśpieszają ten proces.
Jutro rozpoczynam pierwszy rok nauki w liceum. Cóż, teraz jednak jest inaczej.
Przed wakacjami rozpoczęła się moja przygoda z zaburzeniami odżywiania. Byłam gruba. Ważyłam 67 kilo co było dość krępujące przy moich niespełna 160 centymetrach. Dużo schudłam. Przez miesiąc leczyłam się w klinice. Teraz (po przybraniu 9 kilogramów) moja waga dobiła 47 kilo. Nadal uważam, że ważę za dużo. Jednak wiem, że nie jest tak źle jak wcześniej, a jeśli znów zacznę się głodzić, zamkną mnie w klinice na nowo. Dlaczego zachorowałam? Miałam dość złośliwych uwag ze strony znajomych, ciągłego szydzenia ze mnie i mojego wyglądu.
Mam trzy przyjaciółki-Amy, Sarah i Dylan. Oprócz nich nikt nigdy się za mną nie wstawił i tak- mam na myśli również nauczycieli. Zastanawiam się czy teraz też tak będzie. Cóż, na pewno ze strony jednej osoby- Harry` ego Styles` a. Ten chłopak prześladuje mnie od zawsze. Całą podstawówkę, gimnazjum.
Ale co zrobić?
`Jutro jest nowym dniem, nie skalany żadnym błędem`
* * *
Ze stresu nie spałam prawie całą noc. Rano zjadłam (ugh), ubrałam się w naszykowane na dzisiejszy dzień ubrania i przystąpiłam do nakładania makijażu (co całkiem nieźle mi wychodzi) następnie założyłam obcasy i ostatni raz sprawdziłam swój wygląd w lustrze. Byłam gotowa. Wyszłam z domu i skierowałam się w stronę szkoły. Szłam przez park, starając wyobrazić sobie mój pierwszy rok w liceum. Przy wejściu do szkoły ogarnęło mnie dziwne uczucie.
Co jeśli ktoś pomyśli, że jestem gruba i to, że trochę schudłam nic nie znaczy?
Myślę za dużo.
Skierowałam się w stronę sali gimnastycznej, rozejrzałam się, a następnie weszłam niepewnym krokiem kierując się w małą grupkę uczniów. Ludzie spoglądali na mnie z zaciekawieniem. Podeszłam do szeregu w którym stała moja klasa i ustawiłam się, ciągle patrząc w dół.
-Jesteś nowa czy coś?- usłyszałam głos Emmy, jednej z dziewczyn z mojej klasy.
-Emm, nie?- powiedziałam.
Nagle wszyscy umilkli i zwrócili głowy w moją stronę.
-Katherine?!- krzyknęli jednocześnie.
-Tak... to ja.
W tej chwili głos na sali zabrała dyrektorka. Przez cały czas ludzie spoglądali na mnie i szeptali sobie coś na uszy.
Pewnie mówią, że jestem zbyt gruba żeby ubierać się w sukienki.
No kurwa.
Gdy przemowa się skończyła przeszliśmy całą klasą do sali lekcyjnej. Po czterdziestu minutowej paplaninie wychowawczyni o tym, że mamy zdobywać jak najlepsze oceny i doceniać starania nauczycieli, rozdano nam plany lekcji i pozwolono wyjść. Na korytarzu spotkałam Amy, najbliższą mi z trzech przyjaciółek. Mieszka dwie przecznice dalej, naprzeciw willi Styles`a. Była oczywiście zaskoczona moja przemianą (nie wiedziała o moich kłopotach, ale mam zamiar jej o nich powiedzieć). Zabrałam się z nią do parku. Na miejscu spotkałyśmy Sarah i Dyl, które również były zaskoczone moją `nową twarzą`. Gadałyśmy o wszystkim i o niczym, siedząc na ławce i popijając Pepsi z puszki. Pierwszy raz w życiu czułam się szczęśliwa, naprawdę szczęśliwa.
-Katie, nigdy nie zauważyłam, że twoje oczy są tak cudownie zielone, jak oliwki.-powiedziała Sarah. -A jednocześnie niebieskie?- dodała Dyl, co brzmiało raczej jak pytanie.
-Cóż...-zaczęłam, ale nie było dane mi dokończyć.
-Opowiesz co się z tobą stało? Nikt nie widział Cię całe lato, a tu nagle wracasz taka inna. Jesteś naprawdę bardzo szczupła.
W tej chwili zrobiłam się smutna, a jednocześnie trochę zła, bo
kłamią, nie jestem szczupła.
Naprawdę nie chciałam żeby poruszały ten temat. Amy chyba to zauważyła, wiec rozpoczęła monolog o tym `jakie wspaniałe były jej wakacje`. Jakiś czas później zaczęłyśmy wariować.
-Podoba Ci się jakiś chłopak?- zapytała mnie Amy.
-Um... jest taki jeden. Cudny blondyn...-powiedziałam, lekko zawstydzona. Oczywiście kłamałam, ale nie chciałam wyjść na zacofaną czy aspołeczną.
Chwilę później usłyszałam za plecami śmiech. Odwróciłam się. Na ławce parę metrów za nami siedziała grupka chłopaków, a w niej Harry Styles. Spojrzał na mnie dziwnie. Jego kolega szepnął mu coś do ucha, a on skinął głową.
Wziął swoją deskorolkę i zaczął jechać w naszą stronę. Gdy przejeżdżał obok nas, stracił równowagę i przewrócił się prosto na twarz. Zaczęłam chichotać razem z moimi przyjaciółkami.
-Z czego się śmiejesz, pieprzony pasztecie?!- krzyknął, wyraźnie do mnie. Poczułam się okropnie. Momentalnie spuściłam głowę. Chłopcy odjechali, a dziewczyny zaczęły mnie pocieszać. Mówiły, że Harry to dupek. Miały racje, Harry jest dupkiem. Przekonałam je, że mam go gdzieś, a następnie się pożegnałam.
* * *
Szłam w stronę domu, ciągle przewijałam sobie w myślach wydarzenie z parku. Dlaczego to mnie obraził? Bo jestem gruba i brzydka, to dlatego.
Miałam ochotę płakać. Nie chciałam jednak by on to zauważył, nie miałam zamiaru płakać przez taką osobę.
Już nigdy w życiu nie okażę przed nim słabości.
NIGDY.
`Gdyby miłość nie była słabością świat byłby inny.`
Witam czytelników.
Mam tu dla was `notkę informacji`.
Będę w niej pisała kiedy możecie spodziewać się nowych rozdziałów.
Nowy rozdział powinien pojawić się do końca tego tygodnia.
Przyjmijmy zasadę: czytasz- komentujesz. Uwierzcie, że komentarze bardzo motywują do pisania, może nawet trochę przyśpieszają ten proces.
niedziela, 28 września 2014
~Prolog
Znali się od dziecka,
Nienawidzili się.
Byli blisko,
A jednocześnie daleko.
On- popularny i lubiany chłopak z kędzierzawymi włosami.
Ona- mało popularna, dość otyła blondynka.
* * *
`Zadawanie bólu metodą dawania miłości`
* * *
-Nigdy nie kochałeś?- zapytała zaskoczona.
-Nigdy.
-Myślisz, że możesz kogoś pokochać?
-Żeby pokochać innych trzeba najpierw pokochać siebie, skarbie.
* * *
`Kochaj siebie, a będziesz w stanie kochać innych`
~Wstęp
Serdecznie witam wszystkich, którzy odwiedzą tego bloga!
W tym poście chciałabym szybko streścić cel jego założenia.
Będzie to typowe fan fiction. W pełni mojego autorstwa. Niedługo zaczną się pojawiać rozdziały, a przed nimi prolog.
Kontakt z autorką:
E-mail: kwika2001@wp.pl
Twitter: @kwika2001
(jeśli chcecie jeszcze jakoś inaczej się ze mną kontaktować to piszcie w komentarzach, a być może niedługo uzupełnię wpis)
UWAGA.
Będą tu oczywiście rozdziały z tak zwaną `czerwoną czcionką`. Oznacza ona, że rozdział zawiera treści erotyczne +18 (wiem, że takie lubicie najbardziej:)). W całym opowiadaniu znajdziecie również wątki o zaburzeniach odżywiania. Nie będę pisała tego przy wszystkich rozdziałach, dlatego piszę to tutaj.
Jeśli nie odpowiada komuś taka treść spokojnie może zrezygnować z czytania tego bloga.
W tym poście chciałabym szybko streścić cel jego założenia.
Będzie to typowe fan fiction. W pełni mojego autorstwa. Niedługo zaczną się pojawiać rozdziały, a przed nimi prolog.
Kontakt z autorką:
E-mail: kwika2001@wp.pl
Twitter: @kwika2001
(jeśli chcecie jeszcze jakoś inaczej się ze mną kontaktować to piszcie w komentarzach, a być może niedługo uzupełnię wpis)
UWAGA.
Będą tu oczywiście rozdziały z tak zwaną `czerwoną czcionką`. Oznacza ona, że rozdział zawiera treści erotyczne +18 (wiem, że takie lubicie najbardziej:)). W całym opowiadaniu znajdziecie również wątki o zaburzeniach odżywiania. Nie będę pisała tego przy wszystkich rozdziałach, dlatego piszę to tutaj.
Jeśli nie odpowiada komuś taka treść spokojnie może zrezygnować z czytania tego bloga.
Subskrybuj:
Posty (Atom)